Moje ręce na twoim pasku — po prostu to rozwiąż! tekst Adeeb Shaheen

Moje ręce na twoim pasku — po prostu to rozwiąż! (1)

„(Upadam na kolana, płaczę, oferuję moją wieczną wdzięczność — po prostu to rozwiąż!)
(Dla Miłośników Starych Piosenek, w tym Symfonii Rozwiązania Dwupaństwowego)”

Nie jesteśmy obojętni na wypowiedzi licznych polityków na całym świecie dotyczące „rozwiązania” konfliktu na Bliskim Wschodzie(2)  Bez wytchnienia i końca powtarzają oni zarysowaną płytę winylową, zwaną „rozwiązaniem dwupaństwowym”. Mimo mojej ciągłej niechęci do takich wypowiedzi, dzisiaj postanowiłem napisać ten artykuł, pozostawiając moją przyszłość Bogu, w którego istnienie nie wierzę. Przyjmę wszystko, co mówią, i postaram się to obalić.

Mówią: Dwa państwa dla dwóch narodów.

Dobrze. Gdzie proponujecie, aby te państwa miały się znajdować?

Odpowiedzą, zdumieni moją ignorancją: W Palestynie/Izraelu lub Izraelu/Palestynie (w zależności od aktualnego trendu), ponieważ to jest ziemia, o którą „spierają się” lub „walczą”, a każda strona twierdzi, że ma wyłączne prawo do jej posiadania.

Zapytam ponownie: „Gdzie dokładnie? Jakie będą granice każdego z proponowanych państw i na jakiej podstawie?”

W tym momencie ich zdumienie będzie rosło: „Oczywiście, na podstawie międzynarodowej legitymacji, czyli granic z 4 czerwca 1967 roku.”

Przepraszam, nie jestem do końca pewien, co do tej drugiej kwestii. Choć w moich włosach zostało już bardzo mało czerni, nie słyszałem żadnego oficjalnego odniesienia do granic z 4 czerwca 1967 roku, jakby minęła wieczność, odkąd o tym mówiono.

Ale załóżmy, że jednak to powiedzieli.

Powiem: „Dobrze! Odważę się stwierdzić, że większość Palestyńczyków zgodziłaby się z tym, co mówię, z drobnymi zastrzeżeniami ze strony niektórych

Zignorujmy je na razie. ‚Moje ręce na twoim pasku’ — zgadzam się! Dajcie nam ziemię, którą Izrael zajął w 1967 roku.”

A tu zaczynają się rozmowy o „szczegółach” — że musimy usiąść przy stole negocjacyjnym, aby omówić te szczegóły, że w tych szczegółach kryją się złożone kwestie, a „sponsorem” tych negocjacji musi być „neutralna” i potężna strona zdolna do egzekwowania tego, co zostanie uzgodnione przez „wszystkie” strony.

Tak, dokładnie jak się spodziewałeś — powiedzą, że tym pasterzem są Stany Zjednoczone Ameryki.(3)

I to stwierdzenie przywróci mnie do rzeczywistości, zmuszając mnie do odłożenia mojego delirium i zaczęcia pisania tego, co naprawdę chcę powiedzieć.

Rozwiązanie dwu państwowe zależy od zgody stron, których to dotyczy. Zakładając, że słabsza strona w tym równaniu — Palestyńczycy — zgodzi się na nie, strona izraelska, która dysponuje większą siłą, nieuchronnie je odrzuci, tak jak odrzuca je zarówno słowami, jak i czynami.

To nie tylko ocena sytuacji, ale potwierdzenie faktów. Izraelski rząd polityczny, zarówno w rządzie, jak i opozycji, odrzuca rozwiązanie dwu państwowe i otwarcie ogłasza to publicznie, co ułatwia moją argumentację.

Opozycja dąży do przejęcia władzy, ujawniając niepowodzenie rządu skrajnej prawicy w realizacji i osiągnięciu zadeklarowanych celów. Jednocześnie ogłasza cele, które zasadniczo nie różnią się od celów obecnego rządu.

Opozycja sprzeciwia się utworzeniu w pełni niezależnego państwa palestyńskiego, a zamiast tego popiera byt przypominający Królestwo Lesotho w okresie apartheidu w RPA. Domaga się „demokracji”, ale w państwie o charakterze religijnym i rasowym (państwo żydowskie, jak jest zadeklarowane).

Więc o jakich dwóch państwach wy w ogóle mówicie?!

Postanowienie polityczno-militarny w Państwie (4) Izrael został zbudowany, od chwili powstania tego niesławnego (5)państwa, na rasistowskiej ideologii o charakterze religijnym, która utrwala odrzucenie „innego” — kogokolwiek by on nie był, zwłaszcza jeśli ten „inny” jest słaby. Stwarza to prawdziwy dylemat, ponieważ państwo to indoktrynowało całe swoje społeczeństwo tą rasistowską ideologią, tworząc zmilitaryzowaną i agresywną społeczność, która stawia siebie w sprzeczności i konflikcie ze swoim całym otoczeniem, jednocześnie żaląc się światu, że jest odrzucana przez to samo środowisko.

W 1993 roku Państwo Izrael podpisało umowę pokojową z Organizacją Wyzwolenia Palestyny (OWP), znaną jako Porozumienia z Oslo, nazwane na cześć stolicy Norwegii, gdzie początkowo podpisano umowę. Realizacja rozpoczęła się od wejścia pracowników OWP i sił bezpieczeństwa — których Izrael pozwolił (6)— do Gazy i Jericho, a następnie rozszerzenia ich obecności na kilka palestyńskich miast i obszarów mieszkalnych na Zachodnim Brzegu.

Porozumienie zawierało wiele luk, z których najistotniejsze, według wielu ekspertów, były

Podział palestyńskiej ziemi na trzy kategorie: A, B i C.

  • Obszar A (około 18% Zachodniego Brzegu) miał być pod pełną palestyńską kontrolą administracyjną i bezpieczeństwa.
  • Obszar B (około 22% Zachodniego Brzegu) był pod palestyńską administracją cywilną, ale pozostał pod izraelską kontrolą bezpieczeństwa.
  • Obszar C, największa część (około 60% Zachodniego Brzegu), pozostał pod pełną izraelską kontrolą. Te podziały miały być tymczasowe, do momentu ogłoszenia niezależnego państwa palestyńskiego w roku…w 2000 roku, jak to przewidywała umowa. Niemniej jednak, pozostają w miejscu aż do dziś.
  • Kluczowe kwestie, takie jak granice, prawa do wody, Jerozolima, osiedla i „środki bezpieczeństwa”, zostały pozostawione w rękach Izraela „do dalszych negocjacji”.
  • Prawo powrotu dla palestyńskich uchodźców wysiedlonych w 1948 i 1967 roku nie zostało rozwiązane, mimo Rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ nr 194 (1948) oraz rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ z 1967 roku, które potwierdzały to prawo.

Pomiędzy podpisaniem Porozumień z Oslo a planowanym ogłoszeniem palestyńskiego państwa w 2000 roku liczba izraelskich osiedli na Zachodnim Brzegu, w tym Wschodniej Jerozolimie, znacznie wzrosła. W rezultacie liczba osadników wzrosła z 110 000 w 1993 roku do 200 000 w 2000 roku.

W 2000 roku kluczowa postać izraelskiej „opozycji”, Ariel Sharon — były generał armii izraelskiej — wtargnął na dziedziniec meczetu Al-Aksa, eskortowany przez izraelską policję. Ten ruch miał na celu odwrócenie uwagi świata od odmowy Izraela wypełnienia swoich zobowiązań wynikających z wcześniej wspomnianej umowy z Oslo i sprowokowanie palestyńskiego narodu do gwałtownej reakcji. Udało mu się to, wywołując Drugą Palestyńską Intifadę przeciwko izraelskiej okupacji, domagając się realizacji umów i ogłoszenia palestyńskiego państwa obok Izraela na ziemi palestyńskiej.

Oczywiście Izrael odrzucił to, powołując się na „niechęć palestyńskiego narodu” do pokoju oraz odmowę Autonomii Palestyńskiej przestrzegania żądań wspieranych przez Izrael i USA. „Proces pokojowy” został wówczas wstrzymany na czas nieokreślony — do dalszego ogłoszenia, a może aż Bóg zechce. W tym czasie armia izraelska zaatakowała palestyńskie miasta i wsie, burząc domy, niszcząc infrastrukturę, zabijając setki Palestyńczyków i raniąc tysiące. Otoczyła rezydencję palestyńskiego lidera, Jasira Arafata, który niedawno tajemniczo zmarł.

Było jasne, że rozwiązanie dwu państwowe było w zasięgu ręki (7), ale jak dowodziła eskalacja izraelskiej ekspansji osiedli, nigdy nie miało być w pełni wdrożone. Zamiast przygotowywać się do powstania palestyńskiego państwa, Izrael budował nowe osiedla i rozszerzał istniejące na ziemiach, które według umowy miały stać się częścią przyszłego palestyńskiego państwa. To samo w sobie dowodzi, że Izrael nigdy nie zamierzał w pełni zrealizować koncepcji „dwóch państw dla dwóch narodów”.

Poza rozbudową osiedli, inne “sporne kwestie” przyczyniły się do zahamowania rozwiązania dwu państwowego. Status Jerozolimy, granice, środki bezpieczeństwa i prawa do wody pozostają głównymi przeszkodami uniemożliwiającymi osiągnięcie tzw. sprawiedliwego i zrównoważonego rozwiązania dla obu „sprzeczających się” stron.

Każdy, kto opowiada się za rozwiązaniem dwupaństwowym, powinien skierować swoje pytania do izraelskiego establishmentu politycznego i wojskowego, a także do izraelskiego społeczeństwa jako całości — i otrzyma jednoznaczną odpowiedź:

Nikt w Izraelu nie rozważa poważnie usunięcia osiedli, przywrócenia Jerozolimy do stanu sprzed 5 czerwca 1967 roku, przyznania Palestyńczykom kontroli nad ich granicami, ani nawet umożliwienia im suwerenności nad ich własnymi zasobami wodnymi.

Więc o czym tak naprawdę mówimy?

W sprawie osadników na terytoriach okupowanych w 1967 roku

W jednej z moich dyskusji ze zwolennikiem „rozwiązania dwupaństwowego” w Nottingham zapytałem go:

„Co proponujesz zrobić z prawie 800 000 osadnikami na tych terytoriach?”

Jego odpowiedź była prosta:

„Niech wrócą tam, skąd przyszli!”

To rodzi kolejne pytanie:

Czy powinniśmy, jako Palestyńczycy i nasi globalni zwolennicy, traktować innych tak, jak nas traktowano — po prostu jako liczby?

Czy prawo międzynarodowe — które sprzeciwia się masowemu wypędzeniu Palestyńczyków ze swojej ziemi — pozwoliłoby na podjęcie takich działań wobec osadników, którzy mieszkają na tych okupowanych terytoriach od dziesięcioleci? Nie sądzę.

Wielu osadników urodziło się w tych osiedlach; niektórzy są już w drugiej lub trzeciej generacji w starszych osiedlach. Ci, którzy mówią o ich usunięciu, w zasadzie nawołują do wypędzenia wszystkich, którzy przybyli do Palestyny od początku XX wieku, oraz ich potomków.

Tacy ludzie nie rozumieją, czym jest koncepcja Palestyny (9), ani też nie dążą naprawdę do zakończenia rozlewu krwi na tej ziemi.

O Prawie Powrotu

Ponieważ zaczęliśmy omawiać odrzucenie przymusowego przesiedlenia i zobowiązanie do przestrzegania międzynarodowej legalności, wypada, byśmy przypomnieli o tych Palestyńczykach, którzy zostali przymusowo wypędzeni ze swoich domów w latach 1947–1951 — w tym samym okresie, w którym Gaza została zamieniona w masowy obóz detencyjny dla wielu, którzy zostali przymusowo wysiedleni ze swoich miast i wsi w Palestynie.

W 1948 roku Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych przyjęło Rezolucję 194(10), która wyraźnie potwierdzała prawo palestyńskich uchodźców — tych przymusowo przesiedlonych — do powrotu do swoich domów i ziem, lub, dla tych, którzy zdecydują się nie wracać, prawo do odszkodowania za utraconą lub zniszczoną własność, zgodnie z zasadami prawa międzynarodowego.

Łatwo można się domyślić, jaka była odpowiedź rządu izraelskiego w tamtym czasie. Ale dla tych, którzy nie chcą spekulować:

Rząd izraelski zdecydowanie odrzucił rezolucję, a każdy kolejny rząd izraelski utrzymuje to odrzucenie do dziś.

Aby udowodnić, że to odrzucenie nie jest jedynie taktyczną pozycją, którą można by negocjować z perspektywy syjonistycznej, zacytuję fragment (11) artykułu Władimira (Ze’eva) Jabotinskiego, jednego z liderów ruchu syjonistycznego:
„Nie może być dobrowolnej zgody między nami a palestyńskimi Arabami. Ani teraz, ani w dającej się przewidzieć przyszłości. Mówię to z pełnym przekonaniem — nie dlatego, że chcę zranić uczucia umiarkowanych syjonistów. Nie wierzę, żeby czuli się dotknięci. Poza tymi, którzy urodzili się ślepi, wszyscy od dawna rozumieją, że absolutnie niemożliwe jest uzyskanie dobrowolnej zgody Palestyńczyków na przemianę ‘Palestyny'(12) z arabskiej ziemi w ziemię z większością żydowską.” Koniec cytatu.
Jest oczywiste, że przymusowe przesiedlenie Palestyńczyków i zaprzeczenie ich prawa do powrotu leżą u podstaw ideologii syjonistycznej. Nie ma ani jednego syjonisty — nawet wśród tzw. umiarkowanych — który sprzeciwia się tej zasadzie. Jeśli ktoś twierdzi, że się jej sprzeciwia, to po prostu nie jest syjonistą.
Równe współżycie wszystkich ludzi na ziemi Palestyny — niezależnie od ich religii czy pochodzenia etnicznego — jest fundamentalnym żądaniem Palestyńczyków. I bez przesady jest to również uniwersalne żądanie humanitarne.

O Granicach i Bezpieczeństwie
Spójrz na granice państwa arabskiego i żydowskiego w Palestynie, określone na mapie dołączonej do rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ z 1947 roku dotyczącej podziału Palestyny, a zrozumiesz, dlaczego milicje syjonistyczne (nawet przed ogłoszeniem Państwa Izrael w maju 1948 r.) przeprowadziły etniczne czystki Palestyńczyków, dokonując licznych masakr, szczególnie w obszarach przydzielonych państwu żydowskiemu.
Powód jest prosty: geograficzny obszar wyznaczony dla państwa żydowskiego miał arabską większość Palestyńczyków. Dlatego każda dyskusja o granicach palestyńskiego państwa musi uwzględniać tę mapę, jeśli chcemy przestrzegać prawa międzynarodowego.

Terytoria „okupowane” według prawa międzynarodowego to nie tylko te, które zostały zajęte przez Izrael w 1967 roku, ale także „dodatkowe” ziemie, które milicje zbrojne syjonistyczne

(które później stały się Izraelskimi Siłami Obrony) zdobyły siłą, w bezpośrednim naruszeniu rezolucji nr 181 Zgromadzenia Ogólnego ONZ o podziale Palestyny.

Fakt, że państwa arabskie i palestyński ruch narodowy odrzuciły plan podziału w tamtym czasie, nie legitymizuje tej okupacji. Nawet jeśli powiedzielibyśmy: „Dobrze, uznajmy granice z 4 czerwca 1967 roku” – jak zrobiła to Organizacja Wyzwolenia Palestyny (OWP) w ramach Porozumień z Oslo z 1993 roku – rząd izraelski nadal twierdziłby, że potrzebuje bezpiecznych granic, argumentując, że te granice są nie do obrony. W związku z tym odrzucają tę ideę bez wahania. Otwarcie deklarowali, wielokrotnie, że kategorycznie odmawiają ustanowienia jakiegokolwiek państwa palestyńskiego na „Ziemi Izraela”!

Prawdziwa przeszkoda w drodze do pokoju
Z powyższego możemy wyciągnąć wniosek, że to nie Palestyńczycy odrzucają międzynarodowe rezolucje i prawa, ale raczej państwo izraelskie i jego zwolennicy. Jedyną prawdziwą drogą do rozwiązania tego konfliktu jest zobowiązanie się do pełnej legitymacji międzynarodowej oraz przestrzeganie zasad praw człowieka.
Jednakże w rzeczywistości, w której najpotężniejsze państwo na świecie udziela bezwarunkowego wsparcia projektowi syjonistycznemu oraz jego naruszeniom prawa międzynarodowego – w tym ludobójstwu – nie ma innego rozwiązania, jak tylko globalna rewolucja przeciwko tej niesprawiedliwości.
Ta niesprawiedliwość nie tylko miażdży lud Palestyny, ale także celuje w każdego, kto ośmieli się jej sprzeciwić, nawet słowami, i w każdego, kto wykonuje swoje uzasadnione prawo do wolności wypowiedzi.

Droga naprzód: Bojkot, Wycofanie inwestycji i Sankcje (BDS)
Moim zdaniem, konieczne są działania polegające na bojkotowaniu izraelskiego państwa, które działa na szkodę prawa międzynarodowego, oraz jego głównego sojusznika, wycofywaniu inwestycji i nakładaniu sankcji we wszystkich dziedzinach, aby zmusić ich do przestrzegania prawa międzynarodowego.
To nie jest ani złudne, ani utopijne – to realistyczna mapa drogowa do pokonania ucisku i budowy wolnego i sprawiedliwego globalnego społeczeństwa.
Nie mówię o wyimaginowanym prawie, ani nie wyrażam pragnień, które są sprzeczne z logiką lub prawem międzynarodowym. Raczej domagam się – tak samo jak przytłaczająca większość narodu palestyńskiego – prawa, które jest głęboko zakorzenione w zasadach praw człowieka i prawa międzynarodowego.

Jedynym logicznym i sprawiedliwym rozwiązaniem – takim, które jest zgodne z prawami człowieka i wszystkimi zasadami humanitarnymi – jest ustanowienie jednolitego demokratycznego państwa na ziemiach historycznej Palestyny, gdzie wszyscy jej obywatele i wszyscy ci, którzy są z nią związani, mogą żyć na podstawie równości praw i obowiązków.

„Rozwiązanie dwóch państw” – zasłona dymna dla ucisku
Krótko mówiąc, dzisiejsza mowa o „rozwiązaniu dwóch państw” nie ma na celu niczego poza wprowadzeniem świata w błąd, przedłużeniem cierpienia Palestyńczyków i kontynuowaniem ich wypędzenia i zagłady – wszystko to pod przykrywką międzynarodowej legitymacji i sumienia moralnego.
A tym, którzy akceptują niewolę, mówię: błogosławione będą wasze kajdany.

Adeeb Shaheen (Palestyński Opowiadacz)

Nottingham / UK 6 luty 2025

1 Istnieje powszechna tradycja wśród Beduinów: kiedy ktoś prosi o coś potężną i wpływową osobę, w odpowiednim momencie chwyta pas tej osoby. Wówczas osoba ta odpowiada: „Ciesz się!” — obietnica spełnienia. Jeśli nie spełni prośby, jej prestiż zostaje osłabiony.

2 Niektórzy mogą zapytać, dlaczego umieściłem słowo „konflikt” w cudzysłowie, wyrażając moją wątpliwość, czy ten termin rzeczywiście oddaje sytuację w tej dotkniętej części świata. Moja odpowiedź jest taka, że to, co dzieje się od co najmniej stu lat, to nic innego jak zaciekła wojna kolonialna przeciwko bezsilnym i bezbronnym ludom, których podstawowym środkiem oporu jest ich wytrwałość w pozostawaniu na swojej ziemi, wraz z pewnymi aktami oporu, które w najlepszym przypadku udaje się zwrócić uwagę świata na ich nędzę.

3 Tym razem nie umieściłem słowa „pasterz” (w języku arabskim to to samo słowo co „sponsor”) w cudzysłowie, ponieważ użyłem go w jego dosłownym (arabskim) znaczeniu — pasterz, z jego kijem i stadami. Możecie dowolnie użyć wyobraźni, aby zgadnąć, kim są owce na tym obrazie i co symbolizuje kij.

4Istnieje państwo o nazwie Izrael, założone na ziemi o nazwie Palestina. To rozróżnienie, którego konsekwentnie używam w moich tekstach, wynika z faktów geograficznych i historycznych i nie zaprzecza zmieniającym się rzeczywistościom politycznym.

5Niektórzy mogą sprzeciwić się tej terminologii, uznając ją za obraźliwą wobec określonego narodu lub religii, ale podkreślam moją wierność faktom i informacjom. To państwo, które przez ostatnie 77 lat popełniało — i nadal popełnia — ludobójstwo i czystki etniczne, szczególnie w ostatnich czasach, na oczach całego świata, niewątpliwie zasłużyło na ten tytuł.

6 Mimo pozytywnej atmosfery towarzyszącej podpisaniu umowy, izraelskie władze okupacyjne odmówiły zezwolenia kilku członkom OWP na wejście na tereny okupowane, podając różne preteksty — jednym z nich było to, że ci ludzie mieli „izraelską krew na rękach”, jakby palestyńska krew, która wówczas kapała z łokci licznych izraelskich liderów, nie miała żadnego znaczenia. Jakby państwa i organizacje podpisywały umowy pokojowe ze swoimi przyjaciółmi, a nie wrogami. Jakby tylko grali w szachy, zamiast toczyć wojnę i wzajemnie się zabijać.

7Tak właśnie uważało wielu — w tym ja sam. Niemniej jednak koncepcja „dwóch państw dla dwóch narodów” w ramach syjonistycznego „liberalnego” podejścia zawsze była, i nadal jest, uzależniona od podporządkowania „palestyńskiego państwa” dyktatom i „wymaganiom” „państwa żydowskiego”.

Czytelnicy mogą zapoznać się z wypowiedziami samozwańczych „liberalnych syjonistów”, którzy otwarcie wyrażają swoją wizję. Pożądany przez nich poziom kontroli obejmuje nawet palestyńskie programy nauczania, podczas gdy, rzecz jasna, nie ma żadnej dyskusji na temat izraelskich programów nauczania.

8Z perspektywy izraelskiej — ponieważ nikt nie patrzy na tę kwestię z perspektywy palestyńskiej — dominująca i bezdyskusyjnie silniejsza strona, która kontroluje wszystko, to ta, która rzekomo „potrzebuje” bezpieczeństwa. Tymczasem strona nieporównywalnie słabsza oczekuje się, że podporządkuje się warunkom tej silniejszej strony i zaakceptuje koncepcje narzucone z perspektywy tej silniejszej strony.

9 O Koncepcji Palestyny
Napisałem przemówienie, które przeczytałem na demonstracji solidarnościowej z narodem palestyńskim w Nottingham zeszłego lata. 
W tym przemówieniu porównałem koncepcję Izraela i koncepcję Palestyny.
Izrael to rasistowskie, religijne państwo, które rości sobie wyłączne prawo do ziemi Palestyny tylko dla Żydów. 
Nakazuje innym albo wyjazd, albo śmierć, a ci, którzy mają pozwolenie zostać, muszą zaakceptować tę koncepcję — pogodzić się z byciem obywatelami drugiej kategorii i pozostawaniem permanentną mniejszością w “państwie żydowskim”.
Palestyna, z drugiej strony, przyjęła wszystkich, którzy do niej przybyli — ci, którzy zostali, stali się częścią samej ziemi, wzbogacając jej glebę, lub przekazali swoje geny przyszłym pokoleniom. Na tej zasadzie wszyscy, którzy mieszkają w Palestynie, są Palestyńczykami. Jedynym warunkiem współżycia w Palestynie jest akceptowanie innych i traktowanie ich jako równych.

10 Zobacz:
Rezolucja Zgromadzenia Ogólnego ONZ AS/RES/194 (III), 11 grudnia 1948.

11Artykuł wspomniany powyżej został opublikowany w rosyjskojęzycznym magazynie „Rassvet” 4 listopada 1923 roku pod tytułem „Żelazna Ściana”.

12Zachowałem oryginalne cudzysłowy z tekstu autora, utrzymując ich zamierzony nacisk i znaczenie dokładnie tak, jak zostały przedstawione w oryginalnym tekście.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *