Dwie wojny, czyli kruchość „Pax Americana”

tekst Tomasz Grzegorz Grosse

Wprowadzenie

Chciałem porównać aktualne konflikty w Europie i na Bliskim Wschodzie. Cechą wspólną obu jest słabnięcie dotychczasowego mocarstwa globalnego o statusie hegemonicznym, czyli USA. Próba rozwiązania konfliktu w obu badanych przypadkach podejmowana przez Waszyngton była postrzegana jako nielojalność wobec regionalnych sojuszników i jednocześnie egoistyczne kierowanie się interesami amerykańskimi, kosztem destabilizacji sytuacji w regionie oraz kosztem interesów bezpieczeństwa amerykańskich sojuszników. Oba konflikty rozgrywały się w sytuacji wycofywania się USA z dotychczasowego zaangażowania w regionie. Stany Zjednoczone dążyły do jak najszybszego zakończenia konfliktów regionalnych m.in. dlatego, że chciały wycofania przynajmniej części swoich sił i aktywności politycznej poza te regiony i skupienia się na geopolitycznej rywalizacji z Chinami na Indo-Pacyfiku. W przypadku Europy Waszyngton już w czasie prezydentury Joe Biden informował sojuszników o takim zamiarze, zaś na Bliskim Wschodzie w części dążył do zmniejszenia własnego zaangażowania (po uprzednim uspokojeniu sytuacji w regionie), a w części celem polityki Iranu było „wypchnięcie” USA poza region, zwłaszcza zmniejszenie obecności wojsk amerykańskich na Bliskim Wschodzie. Skutkowało to w obu badanych przypadkach zmierzchem „Pax Americana” (lub przynajmniej kryzysem tego ładu) i destabilizacją geopolityczną. Rodziło intensywną rywalizację mocarstw regionalnych o jak najlepszą pozycję geopolityczną w nowym układzie sił.

W obu regionach występował więc konflikt mocarstw regionalnych, jak również do głosu dochodziło mocarstwo rewizjonistyczne (odpowiednio Federacja Rosyjska w Europie oraz Islamska Republika Iranu na Bliskim Wschodzie) dążące do zakończenia starego systemu stabilizacji geopolitycznej opartego na „Pax Americana”. Wreszcie w obu regionach konflikty regionalne odbywały się cieniu rywalizacji globalnej między Chinami a USA, a tym samym, do pewnego stopnia miały specyfikę „proxy war”. Były więc zastępczymi konfliktami między słabnącym globalnym mocarstwem status quo, dążącym do zachowania istniejącego porządku globalnego, oraz rewizjonistycznym globalnym mocarstwem, które jest niezadowolone z obecnego rozkładu sił i aktywnie podejmuje próbę zmiany, zakłócenia lub obalenia panującego systemu światowego.

W obu analizowanych studiach przypadku rozwiązywanie konfliktów (ang. conflicts resolution) było bardzo utrudnione z wielu powodów. Po pierwsze dlatego, że mocarstwo globalne, dotychczas dominujące w systemie międzynarodowym było osłabione i zainteresowane jak najszybszym zakończeniem konfliktów regionalnych oraz częściowym ograniczeniem swojej obecności w obu analizowanych regionach. Po drugie, w obu regionach stabilizację utrudnia sino-amerykańska rywalizacja i chińskie wysiłki zmierzające do utrudnienia realizacji amerykańskich celów. Po trzecie, w obu regionach głębokie czynniki strukturalne, a także silne konflikty interesów i emocje utrudniają osiągnięcie stabilnego pokoju. Dodatkowo, w obu regionach rozwiązywanie konfliktów – przynajmniej na początku tego procesu – faworyzowało silniejszą stronę i opierało się na kruchych rozwiązaniach prawnych i instytucjonalnych. Dlatego próby osiągnięcia pokoju są niezwykle trudne, a stabilizacja geopolityczna wydaje się odległa. Rozwiązanie konfliktu w Europie wydawało się wprawdzie coraz bliższe w roku 2026, ale trudno mieć nadzieję, aby było ono trwałe.

Europa

Wspólnoty Europejskie, a następnie Unia Europejska były owocem prymatu USA po II wojnie światowej. Przede wszystkim dzięki wsparciu Waszyngtonu dla powojennej odbudowy Starego Kontynentu oraz jego integracji polityczno-gospodarczej. Europa mogła się integrować dzięki amerykańskiemu parasolowi nuklearnemu i obecności wojsk USA na Starym Kontynencie, a więc stabilizowaniu sytuacji w zakresie bezpieczeństwa przez Waszyngton. Dlatego wycofanie się USA z Europy – zgodnie ze strategią offshore balancing – jest wielkim uszczerbkiem dla stabilności systemu bezpieczeństwa w Europie. Dążenie do autonomii strategicznej przez Zachodnią Europę jest w tej sytuacji próbą ratowania nie tylko własnego bezpieczeństwa, ale również integracji politycznej, która może lec w gruzach w sytuacji destabilizacji geopolitycznej. Próba ratowania projektu integracyjnego w Europie może jednak być trudna.

System kontynentalnej stabilizacji geopolitycznej był osiągany od XVII wieku w oparciu o trzy czynniki. Po pierwsze, w odniesieniu do zasad pokoju westfalskiego (1648), czyli poszanowania suwerenności państwowej oraz nieingerowania w wewnętrzne sprawy polityczne, zwłaszcza kwestie ideologiczne. Po drugie, praktyka stosowania systemu westfalskiego w wieku XVII, a następnie stabilizacji systemu po kongresie wiedeńskim (1814–1815) – opierała się na równowadze sił między największymi państwami, co niekiedy jest określane jako „koncert mocarstw”. Po trzecie, poczynając od wieku XVIII ważnym elementem stabilizacji systemu była dominacja zewnętrznego hegemona w systemie kontynentalnym, najpierw Zjednoczonego Królestwa, a następnie USA. W wieku XXI wszystkie te trzy zasady porządku europejskiego zostały poważnie naruszone[1].

Przede wszystkim słabnie prymat globalny Stanów Zjednoczonych, a jednocześnie wspomniane mocarstwo wycofuje się w części ze spraw europejskich. Już to musi zachwiać systemem geopolitycznym na Starym Kontynencie. Jakby tego było mało, po ataku Moskwy na Ukrainę doszło do zaburzenia równowagi strategicznej w Europie. Nie ma również zachowanej równowagi sił wewnątrz samej Unii Europejskiej. Dominują tu Niemcy, które przestały być równoważone przez Francję i jej sojuszników z południowej Europy. Europa Środkowa stawała się coraz bardziej zależna od Niemiec, przede wszystkim w wymiarze ekonomicznym, ale po roku 2023 coraz częściej też politycznym. Ponadto, unia walutowa wprowadzona w Europie z początkiem XXI wieku pogłębiła dysproporcje między Niemcami (oraz państwami „bogatej Północy”, do której zaliczano m.in. Niderlandy) a Francją i jej tradycyjnymi sojusznikami z Europy Południowej. To zwiększało potęgę Berlina i zaburzało równowagę sił wewnątrz UE.

Dodatkowo, Unia Europejska odchodziła od zasad westfalskich. Były one dotąd nie tylko warunkiem stabilności systemowej na Starym Kontynencie, ale z czasem stały się głównymi wartościami legitymizującymi relacje międzynarodowe w skali globalnej. Tymczasem Unia odrzuciła westfalską koncepcję respektowania suwerenności państw członkowskich, jak również ingerowała w wewnętrzną politykę w tych państwach. Tworzyło to napięcie polityczne w Europie, które utrudniało przezwyciężanie kryzysów przez UE, w tym również stabilizowanie konfliktu na Ukrainie.

Słabnięcie Zachodu (USA i UE) zachęciło regionalne mocarstwo rewizjonistyczne do odbudowy własnej pozycji geopolitycznej. Dodatkowym czynnikiem destabilizacji, tak jak już napisałem, było pragnienie wycofania się częściowego USA z odpowiedzialności za bezpieczeństwo Starego Kontynentu. To nadwyrężyło „Pax Americana”, czyli stabilizację geopolityczną w regionie, której gwarantem od czasu zakończenia II wojny światowej były Stany Zjednoczone Ameryki. Elity rosyjskie mają swoje cele imperialne, które pragną realizować, korzystając ze słabości Zachodu. Dotyczyło to odbudowy wpływów geopolitycznych w Europie Środkowej i Wschodniej, a więc nie tylko na Ukrainie i w Białorusi, ale również w tzw. wschodniej flance NATO, czyli w Europie Środkowej i państwach bałtyckich. To angażuje w konflikt największe mocarstwa regionalne, w przypadku UE przede wszystkim Niemcy. W coraz większym stopniu, zarówno UE, jak i poszczególne jej państwa członkowskie (w najwyższym stopniu właśnie Niemcy) wspierały Ukrainę w konflikcie z Moskwą, zwłaszcza w sytuacji wycofania takiej pomocy przez USA wraz z nadejściem drugiej prezydentury Donalda Trumpa. W szczególności została odnowiona geopolityczna rywalizacja między Rosją i Niemcami o wpływy w Europie Środkowej i Wschodniej.

Zgodnie z tym co napisałem wcześniej – pogłębianie destabilizacji w Europie jest w interesie Chin. Są one zainteresowane dalszym osłabianiem Zachodu i angażowaniem potencjału USA, NATO i UE w konfliktach regionalnych. Dlatego Chiny wspierały Moskwę, dostarczając jej surowce i komponenty niezbędne do produkcji uzbrojenia. Pozwalają też na zaciąg chińskiego rekruta, a także na obecność koreańskich żołnierzy na linii frontu. Chińscy sojusznicy, tacy jak Iran czy Korea Północna, od dawna intensywnie wspierają wysiłek wojenny Moskwy. Jak się wydaje, Pekin ma znacznie większe możliwości od USA wpływania na zachowanie Rosji w tym konflikcie, a tym samym na wymuszenie jego zakończenia. Może wykorzystać te wpływy, a więc dążyć do uspokojenia sytuacji w Europie, kiedy nie będzie już musiał prowadzić systemowej rywalizacji z USA i jego sojusznikami, albo wówczas, kiedy przewagi uzyskiwane przez Moskwę w Europie nie będą zgodne z interesami Chin. W ten sposób konflikt regionalny w Europie ma specyfikę „proxy war”, a jego rozwiązanie jest utrudnione bez udziału Chin, albo bez rozstrzygnięcia rywalizacji globalnej między Pekinem i Waszyngtonem.  

Rozwiązanie konfliktu w Europie jest trudne z wielu powodów. Słabnie pozycja geopolityczna USA w wymiarze światowym i regionalnym, co utrudnia narzucenie potęgom regionalnym szybkiego zakończenia wojny. Ponadto, Stany Zjednoczone dążąc do jak najszybszego ustabilizowania sytuacji w regionie godziły się na warunki stawiane przez Moskwę, a więc stronę silniejszą w konflikcie regionalnym, przynajmniej do roku 2026. Ponadto celem Waszyngtonu było zbliżenie z Moskwą, a nawet rozerwanie bliskich relacji między Rosją i Chinami. To wszystko powodowało preferencję dla warunków dyktowanych przez Kreml w negocjacjach pokojowych.

Zostało to odebrane przez Ukrainę i sojuszników amerykańskich w Europie, jako podejście egoistyczne Ameryki, pogorszenie bezpieczeństwa Kijowa i wschodniej flanki NATO, czyli kosztem interesów amerykańskich sojuszników. Wyraźnie osłabiło wiarygodność sojuszniczą USA. W rezultacie wystąpiły potężne napięcia w relacjach transatlantyckich, a Ukraina i niektóre państwa członkowskie UE wprost zablokowały możliwość porozumienia amerykańsko-rosyjskiego bez należytego uwzględnienia interesów sojuszniczych. Zarówno Kijów, jak i państwa członkowskie UE zaczęły w coraz większym stopniu budować własny potencjał wojskowy i zbrojeniowy, który miał zmniejszyć zależność wojskową od USA. Starały się też o większą „autonomię strategiczną” w stosunku do Waszyngtonu. Jednocześnie konflikt się przedłużał, a wobec istniejących sprzeczności strukturalnych i różnicy interesów jego rozwiązanie było trudne. Zatrzymanie ofensywy Rosjan przez wojsko Ukrainy w 2026 roku stwarzało przesłanki do przełamania impasu w negocjacjach pokojowych i zamrożenia konfliktu, przynajmniej na jakiś czas. Dodatkowo siły zbrojne Ukrainy skutecznie utrudniały armii rosyjskiej działania logistyczne, w tym paraliżowały dostawy uzbrojenia i prowiantu na linię frontu. Nie bez znaczenia było odcięcie Rosjan od usług Starlink przez USA. To pokazuje, że Waszyngton ma nadal duży wpływ na obie walczące strony. Ponadto, Ukraina osłabiła również zdolności petrochemiczne Moskwy, a tym samym możliwości pozyskiwania środków na prowadzenie wojny z eksportu surowców energetycznych.

Bliski Wschód

Słabnięcie USA w skali globalnej i zamiar tego mocarstwa częściowego opuszczenia Bliskiego Wschodu – starały się wykorzystać największe mocarstwa regionalne, czyli Izrael i Iran. Oba dążyły do wzmocnienia swojej pozycji geopolitycznej w regionie, a ich dążenia nie podobały się trzeciemu wpływowemu państwu w regionie, czyli Turcji. Faktycznie były jednak dwa państwa rywalizujące o dominację, tj. Izrael i Iran. Na miano mocarstwa rewizjonistycznego w największym stopniu zasługuje Islamska Republika Iranu. Celem tego państwa jest zdominowanie Bliskiego Wschodu, poprzez własną potęgę wojskową, w tym dysponowanie bronią nuklearną, a także przez wsparcie rozlicznych organizacji wojskowych działających w regionie, takich jak Hezbollah w Libanie, Hamas w Strefie Gazy lub Huti w Jemenie. Celem jest „wypchnięcie” USA z regionu, w tym zlikwidowanie amerykańskiej obecności wojskowej w Zatoce Perskiej, jak również zniszczenie największego sojusznika USA na Bliskim Wschodzie, czyli państwa izraelskiego. Jednocześnie Teheran dąży do osłabienia relacji państw Zatoki Perskiej z USA i Izraelem. Celem jest więc upadek „Pax Americana” i hegemonia regionalna Iranu.

Utrzymanie Pax Americana na Bliskim Wschodzie jest podyktowane przede wszystkim chęcią kontroli przez Waszyngton szlaków morskich wokół Eurazji, jak również strategicznych surowców. Amerykanie chcieliby jak najszybciej odbudować stabilność tego regionu, a następnie skupić siły na innych priorytetach, a więc w części wycofać własne zasoby z tego regionu. W tym celu zamierzali „wzmocnić regionalnych sojuszników i partnerów, aby wzięli na siebie główną odpowiedzialność za odstraszanie i obronę przed Iranem”i jego siatką organizacji zbrojnych, a zwłaszcza „poprzez zdecydowane wspieranie wysiłków Izraela w zakresie samoobrony”. Jest to strategia zakotwiczenia własnych wpływów w regionie w dużym stopniu na Jerozolimie, co więcej, strategia stabilizacji geopolitycznej Bliskiego Wschodu właśnie w oparciu o potęgę Izraela. Dlatego USA wywierały presję sankcyjną na Teheran. W marcu 2026 roku Stany Zjednoczone i Izrael ponownie zaatakowały Iran (wcześniej uderzyły w 2025 roku) – tym razem zmierzając do obalenia reżimu Ajatollahów. Dążyły również do „pogłębiania współpracy z partnerami z Zatoki Perskiej oraz umożliwienia integracji między Izraelem a innymi partnerami z Zatoki Perskiej”[2]. Nawiązywały w ten sposób do wcześniejszej polityki Donalda Trumpa w zakresie rozwoju Porozumienia Abrahamowego (z 2020 roku). W Strategii Obrony Narodowej przyznano się do nieskuteczności dotychczasowych działań podejmowanych przeciwko Iranowi, a zarazem podkreślono konieczność ich kontynuowania. Wskazano także na najważniejszego partnera w regionie, a zarazem „modelowego sojusznika”, jakim jest Izrael. 

Stawka wojny z Iranem była ogromna. Jeżeli interwencja zbrojna zakończy się klęską wojskową Iranu i zmianą reżimu politycznego w Teheranie to istnieje możliwość stabilizacji regionu zgodnie z interesami USA i Izraela a na niekorzyść Chin i Rosji. Konsekwentne wypieranie wpływów rosyjskich z Bliskiego Wschodu (najpierw z Syrii, później z Iranu), jak również z Kaukazu i Azji Środkowej – zwiększy zależność Moskwy od Chin i utrudni równoważenie tej zależności w oparciu o wpływy w wymienionych regionach. Może to skłaniać Rosję do rekompensowania tych słabości przez dalszą ekspansję w Europie. Innym scenariuszem byłoby przymuszenie Moskwy do porozumienia z Waszyngtonem. W najgorszym dla Trumpa scenariuszu reżim Ajatollahów przetrwa, sprawczość USA zostanie ponownie wystawiona na próbę, niestabilność Bliskiego Wschodu się pogłębi, a koszty dla Ameryki i całego Zachodu wzrosną.

Wsparciem dla Iranu w czasie konfliktu z USA i Izraelem (wspieranymi wojskowo przez Zjednoczone Emiraty Arabskie) były Rosja i Chiny. W tym sensie był to konflikt o wymiarze globalnym, gdyż angażował rywali Waszyngtonu spoza Bliskiego Wschodu. Był też „proxy war”, w którym zarówno Moskwie, jak i Pekinowi zależało na wyczerpaniu potencjału wojskowego USA, a więc uwikłaniu tego mocarstwa w konflikt bliskowschodni i jego przedłużanie się. Druga wojna z Iranem (z 2026 roku) w istocie weszła na tory konfliktu przewlekłego, destabilizującego ład regionalny i wyczerpującego zasoby Waszyngtonu. Reżim Ajatollachów nie tylko przetrwał kolejne starcie wojenne, ale nie zostały złamane jego zasoby zbrojeniowe, ani pokonane siły zbrojne. Iran przeniósł konflikt w stronę starcia quasi-partyzanckiego i skutecznie zablokował transport przez Cieśninę Ormuz, co wywołało szok cen paliwa i energii w skali światowej. Uderzyło to również w amerykańskiego prezydenta na arenie wewnętrznej, bo jego wyborcy nie widzieli sensu ponoszenia kosztów ekonomicznych wynikających z wojny na Bliskim Wschodzie. Dlatego Donald Trump podjął próbę szybkiego zakończenia tego konfliktu. Czynił to bez uzyskania zakładanych uprzednio celów geopolitycznych, na których zależało Izraelowi. Przykładowo bez dokonania zmiany reżimu politycznego w Teheranie, bez zlikwidowania irańskiego potencjału rakietowego i dronowego, bez wstrzymania irańskiej pomocy dla regionalnych sojuszników – organizacji wojskowych toczących walkę z Izraelem, a nawet bez gwarancji likwidacji programu rozwoju broni nuklearnej przez Iran. Co więcej, w toczących się negocjacjach Waszyngton nawet wzmacniał Iran i osłabiał Izrael, co nie mogło spodobać się w Jerozolimie. Na przykład Trump zamierzał osłabić reżim sankcyjny nałożony na Iran, w tym odblokować fundusze irańskie zamrożone w zagranicznych instytucjach finansowych, jak również ograniczyć Izrael w zakresie walk toczonych z sojusznikami Iranu, m.in. Hezbollahem i Hamasem. Zostało to odczytane przez Izrael jako sprzeniewierzenie przez Waszyngton interesom bezpieczeństwa najważniejszego na Bliskim Wschodzie sojusznika – w imię doraźnych interesów Stanów Zjednoczonych. Innymi słowy wiarygodność sojusznicza USA została wystawiona na próbę, co dodatkowo osłabiło „Pax Americana” w regionie. Izrael coraz częściej nie tylko krytykował postawę administracji amerykańskiej, ale rozpoczął dążenia do uniezależnienia strategicznego od USA, co można nazwać izraelską formułą „autonomii strategicznej”. Przykładowo premier Izraela wzywał do stopniowego wygaszenia amerykańskiej pomocy zbrojeniowej dla Jerozolimy, a także pozyskania przez państwo żydowskie własnych zdolności technologicznych i wojskowych we wszystkich domenach prowadzenia konfliktu zbrojnego[3] (choć jednocześnie Izrael pogłębiał współpracę technologiczną z amerykańskim przemysłem zbrojeniowym[4]).   

Rozwiązanie konfliktu na Bliskim Wschodzie stawał się odległą perspektywą nie tylko ze względu na strukturalne różnice między celami USA i Iranu, ale również Izraela i Iranu, wreszcie pęknięcia między Jerozolimą i Waszyngtonem. Ponadto, w konflikt angażowały się mocarstwa zewnętrzne, przede wszystkim Rosja i Chiny, które nie były zainteresowane szybkim jego zakończeniem (przede wszystkim Pekin).

Podsumowanie

Cechą wspólną obu analizowanych studiów przypadku jest słabnięcie dotychczasowego mocarstwa globalnego o statusie hegemonicznym, czyli USA. Wspomniana słabość Waszyngtonu, jak również tzw. kolektywnego Zachodu, doprowadziła do eskalacji obu konfliktów regionalnych w drugiej i trzeciej dekadzie XXI wieku. Próba ich rozwiązania przez USA była postrzegana jako nielojalność wobec regionalnych sojuszników i jednocześnie egoistyczne kierowanie się interesami amerykańskimi, kosztem nie tylko destabilizacji sytuacji w regionie, ale kosztem interesów bezpieczeństwa amerykańskich sojuszników. Ukazuje to paradoks obecnej pozycji geopolitycznej USA. Z jednej strony zostały one zmuszone do agresywnej obrony własnych interesów, nawet kosztem sojuszników. Z drugiej strony Ameryka staje się jeszcze słabsza na arenie międzynarodowej bez silnych sojuszy, a przynajmniej przy erozji zaufania do Waszyngtonu.

Oba konflikty rozgrywały się w sytuacji wycofywania się USA z dotychczasowego zaangażowania w regionie. Stany Zjednoczone dążyły do jak najszybszego zakończenia konfliktów regionalnych m.in. dlatego, że chciały wycofać przynajmniej część swoich sił i przenieść aktywność polityczną poza te regiony. Chciały skupić słabnące siły i potencjał na geopolitycznej rywalizacji z Chinami. W przypadku Europy Waszyngton już w czasie prezydentury Joe Biden informował sojuszników o takim zamiarze, zaś na Bliskim Wschodzie w części dążył do zmniejszenia własnego zaangażowania (po uprzednim uspokojeniu sytuacji w regionie), a w części celem Iranu było „wypchnięcie” USA poza region, zwłaszcza zmniejszenie obecności wojsk amerykańskich na Bliskim Wschodzie. Skutkowało to w obu badanych przypadkach zmierzchem „Pax Americana” i destabilizacją geopolityczną, jak również intensywną rywalizacją mocarstw regionalnych o jak najlepszą pozycję geopolityczną w nowym układzie sił. W obu regionach występował więc konflikt mocarstw regionalnych, jak również występowało agresywne mocarstwo rewizjonistyczne (odpowiednio Federacja Rosyjska oraz Islamska Republika Iranu) dążące do zakończenie starego systemu stabilizacji geopolitycznej opartego na „Pax Americana”. Wreszcie w obu regionach konflikty regionalne odbywały się cieniu rywalizacji globalnej między Chinami a USA, a tym samym, do pewnego stopnia miały specyfikę „proxy war”. 

Podsumowując dotychczasowe rozważania warto zwrócić uwagę, że w obu analizowanych studiach przypadku stabilizowanie konfliktu było bardzo utrudnione z wielu powodów. Po pierwsze dlatego, że mocarstwo globalne, dotychczas dominujące w systemie międzynarodowym było osłabione i zainteresowane jak najszybszym zakończeniem konfliktu oraz częściowym ograniczeniem swojej obecności w obu regionach. Po drugie, w obu regionach stabilizację utrudniała rywalizacja sino-amerykańska i wysiłki Chin mające na celu raczej destabilizację sytuacji, a przynajmniej uniemożliwienie Ameryce łatwego zwycięstwa. Po trzecie, w obu regionach głębokie czynniki strukturalne, a także potężne konflikty interesów, silne emocje oraz brak zaufania utrudniają osiągnięcie stabilnego pokoju. Dodatkowo w obu regionach rozwiązywanie konfliktów faworyzowało silniejszą stronę (przynajmniej na początku tego procesu) i opierało się na kruchych rozwiązaniach prawnych oraz instytucjonalnych. Dlatego próby zawarcia pokoju są niezwykle trudne, a stabilizacja geopolityczna wydaje się odległa. Wprawdzie zatrzymanie wojny na Ukrainie stawało się w roku 2026 coraz bardziej prawdopodobne, podobnie jak intensywne były rozmowy pokojowe między USA a Iranem (przynajmniej w maju i czerwcu 2026 roku). Niemniej trudno oczekiwać, aby przyjęte rozwiązania były trwałe i uspokoiły sytuację geopolityczną w obu regionach.

¹ G. J. Ikenberry, After Victory: Institutions, Strategic Restraint, and the Rebuilding of Order After Major Wars, Princeton University Press, Princeton, 2000

2 National Defense Strategy 2026, January 2026, Washington, https://media.defense.gov/2026/Jan/23/2003864773/-1/-1/0/2026-NATIONAL-DEFENSE-STRATEGY.PDF [27.01.2026], 20.

3Netanyahu: Israel will stand on its own, not rely on US funding, Israel National News, Nov 13, 2025, https://www.israelnationalnews.com/news/417749 [27.05.2026].   

4 Congress advances US-Israeli military integration plan, Al Jazeera, 30 May 2026, https://www.aljazeera.com/news/2026/5/30/us-congress-advances-american-israeli-military-integration-plan [30.05.2026].  


 

 

 

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *